Gyeongju

Busan pożegnaliśmy cudownych zapachem naleśników usmażonych na maśle przez Jowitę. Pochwałom nie było końca : ) Poszliśmy we trójkę na stację metra i tam się pożegnaliśmy – Jowita z bratem, a ja ze szwagrem. Norbert jechał do Seoulu na lotnisko i samolot do Szkocji, my na autobus do Gyeongju.

Czytaj dalej

Reklamy