Po drugiej stronie Atlasu

Po dwunastogodzinnej podróży autobusem przez góry Atlas, w końcu wysiedliśmy w Tagounite. Rozglądaliśmy się niepewnie. Pewien nieznajomy ubrany w dżellabę i turban podszedł do nas mówiąc coś po francusku. Coś z czego nic nie mogliśmy zrozumieć. Nie był taksówkarzem a i tak poszliśmy z nim do samochodu. Próbował z nami rozmawiać, ale gdy zrozumiał, że nie możemy się porozumieć przestał. Było bardzo ciemno, a my jechaliśmy na pustynię. Nie było wokół budynków. Piasek. Wszędzie piasek. Nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy. Baliśmy się ale jednocześnie byliśmy podekscytowani. W końcu dostrzegliśmy coś w oddali. Wyglądało to jak zamek z piasku. To była kasba. Prawdziwa kasba pośrodku pustyni.

Czytaj dalej

6 Rewelacyjnych Koreańskich Potraw

Przed przyjazdem do Południowej Korei nie wiedziałam wiele o tym kraju, tym bardziej nie wiedziałam o jego kuchni (Raz dwóch Koreańczyków przygotowało dla mnie i Jakuba kolację, ale użyli głównie polskich składników więc nie wiem czy to się liczy). Przed Koreą Południową byłam w Japonii, wszystko wydawało mi się tam doskonałe. Powiedziałam sobie „Lecę do Korei Południowej ale pewnie jedzenie nie będzie tak dobre jak w Japonii”. Byłam w wielkim błędzie! Nie jestem weganką ale w Japonii jadłam dużo warzyw (czasem ryby) nawet mi się to podobało ale wiedziałam, że gdzieś głęboko tęsknię za mięsem. Później wylądowałam na lotnisku Seoul Incheon.

Czytaj dalej