6 Rewelacyjnych Koreańskich Potraw

Przed przyjazdem do Południowej Korei nie wiedziałam wiele o tym kraju, tym bardziej nie wiedziałam o jego kuchni (Raz dwóch Koreańczyków przygotowało dla mnie i Jakuba kolację, ale użyli głównie polskich składników więc nie wiem czy to się liczy). Przed Koreą Południową byłam w Japonii, wszystko wydawało mi się tam doskonałe. Powiedziałam sobie „Lecę do Korei Południowej ale pewnie jedzenie nie będzie tak dobre jak w Japonii”. Byłam w wielkim błędzie! Nie jestem weganką ale w Japonii jadłam dużo warzyw (czasem ryby) nawet mi się to podobało ale wiedziałam, że gdzieś głęboko tęsknię za mięsem. Później wylądowałam na lotnisku Seoul Incheon.

Czytaj dalej

Pożegnanie z Koreą

Chcieliśmy jechać do Seoulu autostopem, ale zrezygnowaliśmy. Było chłodnawo, nie znaleźliśmy w Internecie żadnych wskazówek, nasz host Jason nam to odradzał, sugerując, ze Koreańczycy nie są zaznajomieni z autostopem i mogą się zwyczajnie przestraszyć. Słyszeliśmy wcześniej o udanych historiach autostopowiczów z Korei, a jednak daliśmy za wygraną i po poprzednich dobrych doświadczeniach z Korail – koreańską koleją – zdecydowaliśmy się na pociąg.

Czytaj dalej

Gyeongju

Busan pożegnaliśmy cudownych zapachem naleśników usmażonych na maśle przez Jowitę. Pochwałom nie było końca : ) Poszliśmy we trójkę na stację metra i tam się pożegnaliśmy – Jowita z bratem, a ja ze szwagrem. Norbert jechał do Seoulu na lotnisko i samolot do Szkocji, my na autobus do Gyeongju.

Czytaj dalej

Busan

Następnego dnia, 24 stycznia, obudził nas zapach smażonego boczku. Patrick zrobił nam śniadanie, jajecznica, boczek i tosty. Smakowało wyśmienicie, tym bardziej że ja przez ostatnie 3 miesiące każdego ranka na śniadanie jadłam ryż. Pobyt w Korei był świeżo po moim pobycie w Japonii i deficycie mięsa.  (Moja japońska rodzina rzadko jadła mięso, gdy przyjechałam do Tokyo by zobaczyć się z bratem pierwsze co zrobiłam to poszłam do konbini i kupiłam trzy parówki na patyku) . Także na widok mięsa pojawiał się wielki uśmiech na mojej twarzy (ale ze mnie dzikus!).
Czytaj dalej

Hello South Korea!

20 stycznia wylądowaliśmy w Seulu. Kiedy jechaliśmy do centrum za oknami było biało z powodu mgły i śniegu. Nasz hostel był bardzo blisko dworca głównego. Przytulny, i bardzo ciepły. W Korei mieszkania ogrzewają od podłogi a prysznic znajduje się w tej samej część co toaleta, nie ma kabiny więc wszystko później jest mokre. Byliśmy dość głodni więc rozglądaliśmy się za czymś do zjedzenia. Po koreańsku znałam tylko dwa słowa- Anyounghaseyo (dzień dobry!) i kimchi (kiszone warzywa, najczęściej kapusta).

Czytaj dalej