Gdy kwitną wiśnie

Kiedy myślałam o Japonii, jeszcze na długo przed moim pierwszym przyjazdem, przed oczami miałam kwitnące wiśnie. Czytałam wiele relacji z przebiegu hanami 花見 (zwyczaj podziwiania kwiatów). Wiedziałam, że Japończycy kwitnące wiśnie celebrują poprzez spędzanie czasu ze znajomymi lub rodziną pod drzewami. Moja spontaniczna decyzja o wyjeździe do Japonii była powiązana ze skończonymi studiami, i wypadła na listopad 2013 roku, czyli zimę. Kiedy po trzech miesiącach opuszczałam Japonię myślałam tylko o tym, żeby jak najszybciej do niej wrócić. Kiedy po raz kolejny trzymałam w ręku bilet w jedną stronę, nie wiedziałam jeszcze na jak długo do Japonii lecę. Pomimo mojej miłości do Japonii chciałam wracać jak najszybciej, bo ciężko znosiłam rozłąkę z Kubą. Ale to właśnie on namawiał mnie bym poczekała do kwitnących wiśni (po japońsku wiśnia to 櫻 sakura) „Przecież zawsze chciałaś je zobaczyć”.

Czytaj dalej

Park Śnieżnych Małp Jigokudani

Mogliście dowiedzieć się z tego wpisu, że głównym powodem dla którego zdecydowałam się do Japonii przylecieć był projekt 100 historii zorganizowany przez Hoshino Resort. Oprócz noclegów Hoshino zapewnił uczestnikom pięciodniowy JR East Pass (karnet, który umożliwia jazdę pociągami JR za darmo). Planowałam go głównie wykorzystać na podróżowanie w okolicach Nikko, ale stwierdziłam, że jednego dnia mogę pojechać trochę dalej. Zdecydowałam się pojechać do Yudanaki.

Czytaj dalej

Sto historii

Z Japonii wyleciałam dokładnie 21 stycznia 2014 roku, i chciałam do niej wrócić już pierwszego dnia. Po wylądowaniu w Seulu przeżyłam mały szok kulturowy. W Japonii spędziłam jedynie 3 miesiące a zdążyłam się do niej bardzo przyzwyczaić, do jej spokoju, porządku, do czekania w kolejce do metra. Nie mogłam się nadziwić dlaczego Koreańczycy są tacy głośni. Do tego rozmawiają przez telefon w metrze! Oburzające ^ ^

Czytaj dalej

Skarby Hiszpanii

Trade winds find Galleons lost in the sea
I know where treasure is waiting for me
Silver and gold in the mountains of Spain
I have to see you again and again
Take me, Spanish Caravan
Yes, I know you can

The Doors, “Spanish Caravan”

Czytaj dalej

Sztuka uliczna w Vitorii-Gasteiz

Stary rok postanowiliśmy pożegnać w Bilbao i była to bardzo dobra decyzja. Kraj Basków ma wiele do zaoferowania, z Vitorią-Gasteiz* jako stolicą. Populacja wynosząca mniej więcej 250,000 mieszkańców sprawia, że stołeczne miasto ma spokojną atmosferę i jest to jeden z powodów, dlaczego tak bardzo przypadło mi do gustu.

Czytaj dalej

日本 Japonia. Kraj Wschodzącego Słońca.

 Zabierałam się do tego bardzo długo, ale przez dłuższy czas nie mogłam patrzeć ani na zdjęcia ani na filmy, które zrobiłam w Japonii. Wywoływało to we mnie zbyt dużo emocji. Chyba zbliżający się koniec roku mnie do tego zainspirował. Zrobiłam film, który ma wiele wad, ale jeszcze więcej wspomnień. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu podsumowującego mój trzymiesięczny pobyt w Kraju Wschodzącego Słońca.
Czytaj dalej

Wyspa Psów

Marzyłam o lecie, a lato uciekało. I to w Madrycie! W wolnych chwilach sprawdzałam połączenia lotnicze, aż pewnego dnia natrafiłam na okazję. Gran Canaria. 50 euro w dwie strony. „Lecimy?” Spytałam Kuby, a on obojętnie się zgodził Czyżby mi nie wierzył? Często mówię mu o promocjach lotniczych do przeróżnych części świata. Tym razem na samych słowach się nie skończyło, a ja zaraz po kupnie biletów byłam już na wyspie (co prawda w wyobraźni).

Czytaj dalej

Pod marokańskim niebem

Pierwsza część.

Zabraliśmy nasze rzeczy i poszliśmy do samochodu Kamala. Podczas gdy siedzieliśmy z tyłu, powiedział podekscytowanym głosem:

A więc jedziemy w głąb pustyni, będzie was to kosztować 30 euro na głowę”.

Było coś czego nie wiedzieliśmy. Kamal miał własny biznes turystyczny i używał CouchSurfingu żeby znaleźć nowych klientów.

Czytaj dalej

Po drugiej stronie Atlasu

Po dwunastogodzinnej podróży autobusem przez góry Atlas, w końcu wysiedliśmy w Tagounite. Rozglądaliśmy się niepewnie. Pewien nieznajomy ubrany w dżellabę i turban podszedł do nas mówiąc coś po francusku. Coś z czego nic nie mogliśmy zrozumieć. Nie był taksówkarzem a i tak poszliśmy z nim do samochodu. Próbował z nami rozmawiać, ale gdy zrozumiał, że nie możemy się porozumieć przestał. Było bardzo ciemno, a my jechaliśmy na pustynię. Nie było wokół budynków. Piasek. Wszędzie piasek. Nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy. Baliśmy się ale jednocześnie byliśmy podekscytowani. W końcu dostrzegliśmy coś w oddali. Wyglądało to jak zamek z piasku. To była kasba. Prawdziwa kasba pośrodku pustyni.

Czytaj dalej