Konfucjusz w śniegu

W autobusie było bardzo mało miejsca, próbowałam zasnąć ale nie mogłam z powodu bardzo głośno puszczanego filmu. Wszyscy mieli nad głowami głośniki, a dźwięku nie dało się wyłączyć. Po 4 albo 5 godzinach dojechaliśmy do stacji. W Zibo było zimno, jednak w Qufu było znacznie zimniej.

Padał śnieg, a mróz szczypał nam policzki mimo to nie przystaliśmy na propozycje kierowców taksówek i kierowców „pojazdów taksówkopodobnych” i poruszaliśmy się na własnych nogach obładowani torbami a dodatkowo wałówką od rodziców Ying. Tak naprawdę taksówki w Chinach są całkiem tanie również na polskie standardy, nam jednak zawsze kojarzyły się ze zbędnym luksusem, więc  na tym etapie podróży niejako z założenia odrzucaliśmy myśl, że moglibyśmy skorzystać z takiej formy transportu. Przeszliśmy tak 6 km, powoli tracąc nadzieje i siły. W trakcie pytaliśmy ludzi o drogę. Kubę zaskoczyła całkiem komunikatywna znajomość angielskiego u młodej Chinki (z młodymi czasem się da :D). Ostatecznie udało nam się jednak dotrzeć do hostelu.

Budynek był położony w starej części miasta  w obrębie imponujących murów – musieliśmy przejść przez potężną bramę żeby znaleźć się wewnątrz. Na ich straży nie stali już co prawda cesarscy wojownicy, natomiast z dużą prędkością przejeżdżały dużo bardziej groźne samochody. Nasz pokój położony był na piętrze – dojść trzeba było po schodach na zewnątrz budynku. Nigdy jeszcze chyba nie szliśmy po tak śliskich schodach! Do dziś nie mogę uwierzyć, że nie złamaliśmy tam żadnej kończyny.

Do Qufu przyjechaliśmy, bo to miasto Konfucjusza – największego chińskiego filozofa i mędrca, pod względem znaczenia i wpływów porównywanego do Jezusa czy Mahometa. Konfucjanizm na wiele wieków wywarł fundamentalny wpływ na chiński sposób myślenia. Oczywiście nie wyjaśnimy filozofii Konfucjusza na naszym blogu ale warto zauważyć, że jej podstawowe zasady to lojalność wobec przełożonych i starszych i poszanowanie tradycji a z drugiej strony pragmatyzm i brak dużego zainteresowania sprawami duchowymi. W Chinach w odróżnieniu od np. średniowiecznej czy renesansowej Europy, nie było problemu z pokojowym istnieniem obok siebie różnych religii.
3 najważniejsze religie/systemy etyczno-filozoficzne Chin to:

a) Taoizm (główny nauczyciel – Laozi. Przypisywane mu najważniejsze dzieło – „Droga (…)” nie jest długie i można przeczytać je również w polskim tłumaczeniu. Zapoznaliśmy się z jednym tłumaczeniem angielskim i jednym polskim i niektóre fragmenty miały zupełnie inne znaczenie!). Taoizm zakłada istnienie „Drogi”, pewnego naturalnego i odwiecznego porządku wszechświata.
b) Konfucjanizm (po śmierci Konfucjusza jego uczniowie rozpowszechniali jego poglądy, długo spierano się co dokładnie miał na myśli). Z myślą Konfucjusza można zapoznać się w „Dialogach konfucjańskich”.
c) Buddyzm – najbardziej „uniwersalna” wschodnioazjatycka religia. Trafił do Chin z Indii i zaznaczył swoją obecność pięknymi klasztorami i buddyjskimi mnichami.

Zwiedziliśmy kilka pokrytych śniegiem zabytków, związanych z Konfucjuszem – Świątynię – z której z dachu zwisały ogromne sople lodu (gdyby któryś spadł nam na głowę byłby to pewnie koniec Polacos de Polonia), posiadłość rodziny Konfucjusza po śmierci mędrca jego potomkowie długo jeszcze czerpali korzyści z szacunku jakim go darzono oraz las, w którym znajduje się jego grób. Musimy przyznać, że nasze zadowolenie z atrakcji Qufu było ograniczone. Przede wszystkim, bilety wstępu w Chinach często są bardzo drogie! Nam jako Polakom wydają się drogie, a ponieważ generalnie ceny w Chinach są niższe, dla Chińczyków muszą być jeszcze droższe. Nie byliśmy nigdy wielkimi fanami Konfucjusza – nie zdążyliśmy jeszcze przeczytać jego dzieł, z pewnością gdybyśmy byli z nim bliżej związani bardziej docenilibyśmy pobyt w Qufu. Natomiast same zabytki nie wydały się nam warte tej ceny (150 yuanów to ok. 75 zł za bilet dla 1 osoby na wszystkie 3, osobne bilety kosztowały drożej; myśleliśmy, że może tylko w Pekinie trzeba zapłacić grubą cenę za obcowanie z chińską kulturą, bo to w końcu stolica…). Najciekawsza była chyba posiadłość, momentami czuliśmy się jak w labiryncie małych komnat i ciasnych przejść, miało to swój urok.

Na ulicach rzucały nam się w oczy czerwone „płatki”. Początkowo myślałem, że to płatki kwiatów, ale okazało się, że to kawałki plastiku po fajerwerkach. Wciąż trwał okres 2 tygodni po nowym roku, gdy Chińczycy z pasją oddają się sztuce czynienia błysków i hałasów (którą zresztą, jak wiele innych – bardziej pożytecznych i mniej spektakularnych – sami wymyślili). Nasz kolega, który spędził ten okres w mieście niedaleko Szanghaju, mówił że nie mógł spać i bał się wyjść na ulicę, która przypominała wojskowy poligon. Jeśli chodzi o nas, to właściwie byliśmy nawet trochę rozczarowani, bo tam gdzie my byliśmy, fajerwerki były raczej skromne i nie widzieliśmy ich często. Myślę, że winna jest pogoda, bo naprawdę było bardzo zimno.

Miło było patrzeć, jaką radość Chińczycy czerpali ze śniegu – widzieliśmy mnóstwo osób ze śnieżkami w rękach, czasem bardzo małe dzieciaczki a czasem prawie dorosłych nastolatków. My tymczasem zamarzaliśmy (to nie metafora, na spacerze w Qufu naprawdę zamarzł mi kosmyk włosów!). Radziliśmy sobie z tym, pijąc baijiu – chińską wódkę, k,tórej spróbowaliśmy już w Pekinie. Tata Ying chciał dać nam 2 butelki. Wzięliśmy jedną, trochę dlatego, że czuliśmy że i tak dał nam zbyt wiele prezentów i trochę dlatego, że była ciężka. Potem żałowaliśmy bo to był nasz jedyny sposób na bezlitosny mróz!

Na koniec polski akcent. Podczas pobytu w Japonii i Korei nie licząc najpierw brata a potem męża, nie spotkałam żadnego Polaka. W Qufu w naszym hostelu spotkaliśmy Polskie dziewczyny i to aż pięć. Były z naszego uniwersytetu (Uniwersytet Gdański, gorąco polecamy 😉 w każdym razie goręcej niż zimę w Qufu ). Studiowały chiński język na kursie w Harbinie, w Mandżurii. Tam to dopiero musi być zimno! Na szczęście nasza droga prowadziła na południe, jak naiwnie wierzyliśmy, w stronę słońca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s