Busan ciąg dalszy

Następnego dnia 24 stycznia znów poszliśmy do Williama. Jechał na lekcje ale zaproponował podrzucenie nas do muzeum Busanu. Muzeum było darmowe, co w Korei Południowej jest normą. Wewnątrz znajdowały się interesujące eksponaty historyczne, począwszy od zamierzchłej historii tych ziem aż po czasy nowożytne, wszystko zaprezentowane w zachęcający sposób.

Dowiedzieliśmy się, m.in. że w historii Korei był okres 3 królestw: Silla, Baekje i Goryeo – od którego najprawdopodobniej wzięła się współczesna nazwa państwa w europejskich językach – bo po koreańsku Korea to Hanguk (na południu) lub Chosŏn (na północy). W dużym uproszczeniu – potem Korea się zjednoczyła, i przez ponad 500 lat rządziła nią dynastia Joseon. Kolejnym etapem był okres dominacji japońskiej, który do dziś jest przyczyną nieufności Koreańczyków wobec sąsiadów ze wschodnich wysp. Ciężko w krótkich słowach to wszystko opisać, ale koreańskie muzea są naprawdę nieźle zorganizowane, prawie wszędzie znajdują się informacje po angielsku, a często również po japońsku i chińsku (to raczej Polakom zbytnio nie pomaga). Na przykład sala muzeum Busanu przedstawiająca okres modernizacji miasta miała częściowo przeszkloną podłogę, pod którą między makietami jeździł (elektryczny?) mały pociąg – takich drobiazgów było naprawdę sporo i na pewno każdy kogo interesuje historia znajdzie w Korei coś dla siebie.

 W pobliżu muzeum znajduje się jeszcze jedno miejsce gdzie można poczuć historię, niestety w jej smutnym obliczu. Zwiedzieliśmy cmentarz Narodów Zjednoczonych w Busanie, gdzie pochowani są żołnierze polegli w wojnie koreańskiej (1950-1953). Historia Korei w XX wieku jest naznaczona cierpieniem, z powodu bolesnego rozdarcia jakiego kraj doświadczył po II wojnie światowej – północ dostała się pod wpływ ZSRR a południe USA. Żołnierze którzy swój ostatni odpoczynek odbywają w Busanie, walczyli z komunistyczną inwazją z północy jako siły ONZ. Ci którzy interesują się trochę polityką międzynarodową, prawdopodobnie wiedzą, że Związek Radziecki – a dziś Rosja – dysponują w Radzie Bezpieczeństwa ONZ prawem veta – w jaki więc sposób ONZ zdecydowała się wysłać wojska do Korei? Powodem było zbojkotowanie obrad przez ZSRR – i w ten sposób pozbawienie się możliwości skorzystania z prawa veta. Wątpię jednak, by dla żołnierzy walczących w Korei miało to większe znaczenie – ginęli daleko od domu i zostawiali rodziny w żałobie. Może nie wszyscy wiedzą, że było między nimi m.in. wielu Filipińczyków, Turków i Holendrów, niemniej zdecydowaną większość stanowili Amerykanie. Ktoś spytał nas, czy w Korei walczyli Polacy. W okresie najbrutalniejszego komunizmu w Polsce, gdyby jacyś Polacy zostali wysłani do Korei w charakterze żołnierzy, to ich misją byłoby raczej zabijanie Amerykanów niż ich wspieranie.

Gdy po pełnym zadumy spacerze między prostymi nagrobkami dotarliśmy do ściany pamięci, gdzie wyryte były imiona i nazwiska wszystkich poległych, odnaleźliśmy jednak pośród amerykańskich żołnierzy bardzo wiele polskich nazwisk – najwięcej chyba ze stanu Illinois, gdzie znajduje się centrum Polskiej emigracji w USA – Chicago. Po wizycie na cmentarzu, przyjechał William i zabrał nas na lunch. Zjedliśmy smażony ryż w lokalnej restauracji. Warto wspomnieć, iż tutaj pałeczki są w wersji metalowej. Bardzo mi się to podoba ze względu na ekonomiczność. W Japonii pałeczki najczęściej są drewniane i po posiłku wyrzuca się je… (ile drzew przez to ginie!)

 Poszliśmy potem  z Williamem do parku Jaseongdae połączonego z małym muzeum i murami starej twierdzy gdzie chodziliśmy po ostrych kamieniach (podobno dobre dla zdrowia) i ćwiczyliśmy okręcanie hula hop.  W parku tym była darmowa siłownia, których jest dużo w Korei. Najczęściej można tam spotkać starszych ludzi. W zdrowych ciele – zdrowy duch!

William odprowadził nas na miejsce, gdzie mieliśmy spotkać się z Kyubinem-naszym dobrym kolegą., którego poznaliśmy w Gdańsku podczas jego wymiany studenckiej. Było bardzo śmiesznie bo Kyubin pytał się Williama co widzieliśmy w Busanie. Dłuższą chwile staliśmy a oni debatowali nad tym co wcześniej robiliśmy – wymieniając mnóstwo nazw, które absolutnie nic nam nie mówiły.

 Z Kyubinem pojechaliśmy do parku Taejongdae – to malownicze klify nad brzegiem morza, gdzie po długich schodach można dojść do latarni morskiej i obserwować z góry przepływające statki. Zdążyliśmy na cudowny zachód słońca. A później poszliśmy na pięknie pachnące i smakujące barbecue (apetyt na mięso wciąż nienasycony! – po drodze do Taejongdae Jowita spałaszowała smażonego jedwabnika – niezbyt smacznie wyglądającego robala – ale jeden mały robaczek to za mało na polski żołądek! ). Tym razem była to wołowina. Długo rozmawialiśmy opróżniając kolejne butelki soju . To był piątek, centrum Busanu. Dużo pijanych Koreańczyków. Niektórzy leżeli już „zniszczeni” na chodnikach. Spotkaliśmy się z Patrickiem – naszym hostem i poszliśmy do baru na piwo.  Koreańskie piwo jakoś nas nie zachwyciło, dlatego zamówiliśmy amerykańskie piwo Indica. Całkiem smaczne z wyczuwalną nuta chmielu.

Po piwie udaliśmy się do kolejnego miejsca, gdzie jedliśmy omlet i piliśmy ryżowe wino makgeolli (kolejny bardzo popularny w Korei alkohol – w sklepie butelka kosztuje kilka złotych). Przed restauracją stała ogromna figura penisa we wzwodzie. Być może ten symbol ma jakieś znaczenie w koreańskiej kulturze – zastanawialiśmy się, czy nie jechać do parku figur penisów „Haesindang Park”, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że penisy aż tak nas nie interesują. Poza tym budowanie ogromnych figur penisów wydaje się nieprzemyślane z psychologicznego punktu widzenia. Greccy bogowie na posągach mają zwykle bardzo małe penisy, żeby mężczyźni mogli poczuć się lepiej. Na widok dwumetrowego członka grubego jak pień dębu facet czuje się po prostu mały.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s