Ostatni tydzień w Japonii

Jak może wiecie już z fanpage’a na facebooku jesteśmy obydwoje w Korei Południowej, spotkaliśmy się po 3 miesiącach rozłąki. To znaczy, że opuściłam Japonię.. Wciąż jestem bardzo niedaleko ale już odczuwam jej wielki brak i widzę wiele różnic pomiędzy nią a Koreą. Chciałabym wam jednak napisać jak spędziłam ostatni tydzień w Japonii.
 

 
W Poniedziałek 13 stycznia wsiadłam w Mito do pociągu który zmierzał do Tokio. Udałam się do przytulnego hotelu BlueWave Inn Asakusa (polecam,  przystępna cena i świetna lokalizacja) który był przy świątyni Senso-ji. Dzięki umiejscowieniu hotelu mogłam całe popołudnie spacerować po dzielnicy Asakusa, którą uwielbiam. Tokio to ogromne miasto, ale będąc w tej dzielnicy w ogóle się tego nie czuje. Dużo świątyń, rikszarze, cisza i spokój! Wieczorem przyleciał mój brat. Mój brat odegrał wielką rolę w moim zainteresowaniu Japonią. To on mi pokazał moje ulubione anime, razem jako dzieci oglądaliśmy Dragon Balla, dlatego cieszyłam się że przyleciał do Japonii.
 
W Tokio spędziliśmy trzy dni, starając się zobaczyć jak najwięcej. W większości to co pokazywałam bratu sama już widziałam ale było coś z czym czekałam na niego. Muezum Studia Ghibli.
 
Uwielbiam filmy Hayao Miyazakiego i pozostałych reżyserów Studia dlatego na wizytę w tym muzeum nie mogłam się doczekać. Bilety kupiłam już dużo wcześniej w sklepie Lawson. Muzeum znajduje się poza Tokio, w mieście Mitaka do którego najłatwiej dojechać z Shibuyi pociągiem JR. Stamtąd podjechaliśmy autobusem. Niestety w środku nie można było robić zdjęć a ja byłam pod wpływem wielkich emocji, więc nie pamiętam dokładnie wszystkiego co tam się znajdowało. Wiem, natomiast że było to najlepsze muzeum w jakim byłam w moim życiu. Najbardziej podobało mi się to, że znajdowały się tam inspiracje Hayao Miyazakiego. Np. stare fotografie, na jednej z nich zobaczyłam dziewczynkę z kokardą i miotłą, która wyglądała jak Kiki z Podniebnej Poczty Kiki. Oprócz tego można było zobaczyć jak powstaje film-od szkicu do animacji a nawet studio w którym pracuje Hayao. Był koci autobus z Totoro ale tylko małe dzieci mogły do niego wejść 😦 Na koniec obejrzeliśmy 20-minutową animację, którą można zobaczyć tylko w muzeum. Animacja ta była o dziewczynce, która miała pieska. Pewnego dnia zgubił się i próbował ją znaleźć. Historia prosta, ale rysunek i melodia piękna.
 
17 stycznia rano pojechaliśmy na lotnisko Narita. Mieliśmy samolot do Osaki. Dlaczego samolot? Bo był bardzo tani! Za jeden bilet z bagażem liniami Peach Aviation zapłaciliśmy 4 tysiące jenów podczas gdy ta sama podróż pociągiem kosztuje ok 10 tys jenów. Z lotniska Kansai udaliśmy się bezpośrednio do Kyoto. Na Kyoto również nie mogłam się doczekać. Spaliśmy tam w prawdziwym CouchSurfingowym domu! Japończyk Shoji udostępnił dodatkowy dom tylko i wyłącznie dla CouchSurferów, i spało już w nim ponad 2 tysiące osób. Na ścianach było wiele podziękowań. Miasto Kyoto piękne, ale chodziliśmy tam bardzo dużo i byliśmy zmęczeni. Pewnego wieczoru udało nam się zobaczyć Geishe, poruszały się bardzo szybko wśród uliczek Gionu. Zmęczenie na moment odeszło.
 
19 stycznia wróciliśmy do Osaki, gdzie zaskoczyły nas bardzo pozytywnie ceny jedzenia. Spotkaliśmy się z Amerykanką Lauren z którą zobaczyliśmy zamek i znaleźliśmy restauracje w której podawali pyszny ramen! Następnego dnia znów wznieśliśmy się w przestworza i wylądowaliśmy w Seulu. Padał śnieg i było bardzo zimno, ale myślałam tylko o tym, że już niedługo zobaczę drugiego Polaco, mojego męża 🙂
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s