Hitachinaka

Znacie to uczucie, kiedy czujecie jak czas szybko mija? Najczęściej to uczucie występuje gdy wykonujemy ciekawe zajęcia, gdy jest nam dobrze albo gdy piszemy pracę dyplomową ^^
Przyjechałam tu 30 listopada.. a już jest 18 grudnia! Jak to szybko minęło.
Gdzie jestem i dlaczego czas tak pędzi?
 
 
W tej chwili, pisząc ten post znajduje się w sali do angielskiego w mieście Hitachinaka, Prefekturze Ibaraki. Czekamy na chłopca który ma tu zaraz przyjechać na lekcję. Ale pada mocno deszcz i martwimy się, że Koshiro przyjedzie przemoczony.
Martwimy.. my! Ja i Masako, która zamieściła ogłoszenie na WWOOF że przyjmie wolontariuszy do pomocy w lekcjach. Właśnie zadzwoniła mama Koshiro. Koshiro nie przyjedzie. To się dobrze składa, mam czas na pisanie. Ostatnio miałam mało czasu..

Tak jak napisałam wcześniej – przyjechałam tutaj 30 listopada wcześniejszym od zaplanowanego pociągu (bo poprzedni host odwiózł mnie na dworzec dużo wcześniej). Napisałam sms do Masako, ale jak wysiadłam z pociągu nikt na mnie nie czekał. Próbowałam zadzwonić, ale nie miałam sygnału. Na stacji oprócz mnie była jeszcze jedna osoba i akurat bawiła się telefonem. Usiadłam obok niej i najpierw teatralnie machałam telefonem pokazując jak szukam zasięgu. Nie zwracała na mnie uwagi więc do gry musiała wejść moja łamana japońszczyzna. Udało się, chyba mnie zrozumiała bo dała mi swój telefon. I po 15 minutach pojawiła się Masako. Tomiya – poprzedni gospodarz przywitał mnie chłodno, a Masako rzuciła się na mnie z uśmiechem od ucha do ucha. Dziękowała mi że do niej przyjechałam (przecież to ja powinnam dziękować!). Co prawda nie powinnam swoje nastawienie do danej osoby kształtować pod względem okazywanych emocji bo Japończycy z reguły wykazują mimicznie obojętność a są przecież fantastycznymi ludźmi. Okazana mi radość mogła być tylko tak z grzeczności, ale nie myślałam o tym i cieszyłam się że zostałam tak pozytywnie przyjęta. W samochodzie Masako powiedziała mi, że następnego dnia odbędzie się festiwal w którym weźmiemy udział a potem przyjęcie powitalne dla mnie! Zapowiadało się wesoło.

W domu przywitała mnie cała rodzina. Oprócz Masako – mamy, która jest nauczycielką do angielskiego, działa w domu kultury organizując festiwale i uwielbia Micheal’a Jackson’a jest również:

-Tata, Hiroshi – pracuje na budowie, w domu jest wieczorami ale zawsze wesoły bo po pracy odwiedza izakaye (tradycyjny japoński pub)

Babcia, Obaasan – ma 83 lata, wciąż pracuje w polu, jeździ samochodem, ćwiczy. Uwielbia oglądać w TV łyżwiarstwo figurowe. Nie potrafię zrozumieć jej japońskiego. Kiedy powiedziałam o tym Masako zaśmiała się i odpowiedziała, że ona czasem też nie rozumie, bo babcia mówi w dialekcie.
Najstarsza córka, Yumina – 20 lat, pracuje w dwóch miejscach jednocześnie bo zarabia na studia, gra na gitarze elektrycznej, lubi hard rock, w pokoju ma pełno mangi (głownie Death Note i Dragon Ball), jej ulubiony film to Powrót do Przyszłości, oglądamy razem Breaking Bad
Syn Shogo – 19 lat, również zarabia na studia pracując w izakayi. W Japonii legalnie alkohol można spożywać od 20 roku życia, ale nie oznacza to, że 19latek nie może polewać innym 😉 Interesuje się piłką nożną, na moje pytanie jakich sławnych Polaków zna odpowiedział Lewandowski !! Gdy usłyszałam że interesuje go fizyka powiedziałam ‚Science bitch’ bo również lubi Breaking Bad 😀
Córka Natsumi – 14 lat, zdrobniale Natchi, uwielbia Dragon Balla, judo i zespół Spyair, całymi dniami nuci ich piosenki i sama powoli zaczynam je nucić..

Oprócz szalonej rodzinki jest również królik i kilkadziesiąt afrykańskich żab!

Tego dnia Hiroshi miał urodziny i co ciekawe zaprosił tylko mnie i Masako do izakayi. Byli tam jego koledzy i obsypywali mnie mnóstwem pytan. Gdy powiedziałam, że zimą zamarza Bałtyk wydali z siebie takie „EEEeee” , które często w Japonii słyszę. Oznacza to ekscytujące zdziwienie. Nie wiem czy da się to inaczej określić. Spędziliśmy miło czas pijąc TARUHAI (drink o składzie: wódka, cytryna, soda) i jedząc sushi oraz słodkie ziemniaki (bataty, które uwielbiam a są tutaj popularne!).

Następnego dnia odbył się festiwal, zrobiłam filmik który możecie zobaczyć na dole, uprzedzam – naszego występu w nim nie ma Śpiewaliśmy piosenkę If you happy and you know it clap your hands! Śpiewał ją z nami sam burmistrz! Był jeszcze mały wywiad z wolontariuszami 🙂

Reklamy

One thought on “Hitachinaka

  1. Pingback: Gdy kwitną wiśnie | Polacos de Polonia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s