Chwile grozy

Tego dnia obudziłam się jeszcze później, bo o 14…
Chyba miałam wciąż objawy jetlagu (zespół nagłej zmiany strefy czasowej, więcej tutaj). Zdecydowałam, że pójdę zwiedzać okolicę mojego hotelu. Przeczytałam, że niedaleko znajduje się świątynia i poszłam ją zobaczyć. Była to świątynia szintoistyczna, tak jak większość w Japonii.
Z reguły na wejściu do świątyni znajduje się brama – torii, a za nią stoją groźne posągi, które mają odstraszać sanktuarium przed złem. Przed przystąpieniem do modlitwy należy umyć ręce. Ciekawym akcentem modlitwy jest klaskanie i uderzanie w gong.
 

Padał deszcz i zaczęłam robić się głodna. Była już 17 a ja bez jedzenia! Marzyło mi się coś ciepłego.. i zobaczyłam urokliwe miejsce. Wchodziło tam dużo Japończyków, a ceny wypisane na zewnątrz- całkiem przystępne. Weszłam, pracownicy zaczęli się kłaniać i witać bardzo głośno ale nie mówili po angielsku. Całe szczęście były obrazki! Wybrałam ramen-potrawa składająca się z rosołu, makaronu i czego jeszcze dusza zapragnie. Na obrazku wyglądał bardzo pożywnie. Nie czekałam długo i po chwili dostałam to co zamówiłam. Wyglądało to całkiem całkiem, chociaż już zapaliła mi się czerwona lampka spoglądając na te dziwne kawałki mięsa. Nie wiem co to było, chyba skóra wieprzowa..W smaku okropne, dlatego starałam się te kawałki omijać jedząc pozostałą część. Rzeczywiście-było pożywne, nie zjadłam do końca i zapłaciłam 570 jenów (18 zł).
 
Po zjedzeniu udałam się na kolejne spotkanie. To spotkanie tak jak poprzednie były zaaranżowane przez couchsurfing. Pisałam już kiedyś notkę na temat couchsurfingu (tutaj). Pozostaje jego wierną fanką i wciąż wierzę w tej serwis (pomimo wielu zmian). Tego wieczoru umówiona byłam z pewnym Japończykiem. Poszliśmy na kawę. Ah, kawa… Nie piłam jej od 3 dni i bardzo za nią tęskniłam. A w tym miejscu mieli darmową dolewkę. Więc piłam, piłam, piłam. Rozmawiało nam się świetnie. Rozmawialiśmy o naszych krajach, o życiu za granicą, o religii szinto itp, itd. Tak jak napisałam mu już wcześniej musiałam wracać o 22, bo mój hotel zamykali o 23.  Gdy szykowałam się do wyjścia zaczął robić się dziwny. Poirytowany. Kiedy wyszliśmy usłyszałam, że zamierza jechać ze mną do hotelu. Dostałam wtedy propozycję seksualną. Kiedy zaczęłam stanowczo odmawiać zaczął być agresywny. Może nie mocno, ale stanowczo ciągnął mnie za kurtkę i mówił, że mam nigdzie nie iść. Wtedy to ja się zrobiłam agresywna bo nawet podniosłam głos i to go chyba sprowadziło na ziemię bo w końcu dał za wygraną i nawet pokazał mi drogę do stacji metra. Zresztą byliśmy w centrum i co ciekawe miałam przy sobie broń (gaz pieprzowy jest w Japonii nielegalny, uważany za broń-jak mi się udało go tutaj wwieźć?).
 
Kiedy weszłam do swojego pokoju zaczęłam analizować całą sytuację. Zaczęło kręcić mi się w głowie i pomyślałam o tym, że wychodziłam dwa razy do łazienki wszystko przy nim zostawiając (w tym kawę!). Może mi czegoś dosypał? Zna mój hotel, może już stoi pod drzwiami? Przypomniały mi się wszystkie japońskie filmy gore jakie oglądałam. Gore to filmy gatunku grozy z dużą ilością krwi. Dużo w nich morderstw, sadyzmu i gwałtów. Japońskie gore cechuje się realizmem, dlatego łatwo sobie to wszystko wyobrazić. Pomyślałam o Shiryo no wana (reż. Toshiharu Ikeda), który jest o zabójstwie młodej kobiety (sceny z filmu dostępne tutaj). Przypomniała mi się także Nekeddo buraddo: Megyaku (reż. Hisayasu Sato), scena bez krwii tutaj i też wiele innych (Takich jak Iki-jigoku czy Guinea Pig). Zrozumiałam, że powinnam tutaj bardziej uważać. Japonia wydawała mi się tak bezpieczna, a już trzeciego dnia spotyka mnie nieprzyjemna sytuacja. Mimo wszystko nie skończyła się źle i wzbogaciła mnie o nowe przemyślenia (każde doświadczenie uczy!).  
 
 
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s